* * *
"Przykro nam, ale niestety nie dostała pani tej pracy"-to jedyne słowa, które utkwiły mi w pamięci.
Było jak zawsze...
Ja naprawdę chciałam się zmienić.
Chcę pokazać innym, że potrafię.
Zaczęłam nowe życie.
Zostawiłam moją pieprzoną przeszłość za sobą.
Dlaczego nikt nie chce dać mi szansy?
Czy jest już za późno?
Idąc ulicą Nowego Jorku wciąż myślałam o tych dziewięciu słowach, które sprawiły, że nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Wyjęłam z kieszeni kurtki paczkę papierosów i szybko jednego zapaliłam, mocno się zaciągając. Zerkając na zegarek, przyśpieszyłam kroku, ponieważ za 8 minut miałam mój jedyny i ostatni autobus do domu.
Siedząc na przystanku zostało mi jeszcze kilka minut. Ludzi było coraz więcej. Zaciekawiły mnie dwie kobiety, wyglądały na damy. I że niby takie osoby jeżdżą autobusem? Prychnęłam. Z ciekawości przysłuchałam się ich rozmowie.
-Może po prostu rozwieś jakieś ogłoszenia? Tak będzie najprościej.-powiedziała jedna z nich.
-Tak myślisz? Cóż będę musiała tak zrobić. Na prawdę bardzo mi na tym zależy. Nie wyobrażam sobie wrócić do domu po dwóch tygodniach nieobecności zostawiając Ryana samego w domu. Wyobrażasz sobie co tam się będzie działo?-szepnęła przerażona kobieta.-Wystarczy, że będzie przychodziła 3 razy w tygodniu, może 4, coś ugotuje, posprząta.
-W takim razie pomogę Ci, dziś możemy wydrukować te ogłoszenia, a jutro z rana przejedziemy się po okolicy i je rozwiesimy.-uśmiechnęła się ta pierwsza
To jest moja ostania szansa, z tego co mi się wydaje szukają kogoś to pracy? Cóż warto spróbować. Wstałam w ławeczki i podeszłam do dwóch kobiet.
-Przepraszam panie, ja naprawdę nie chciałam podsłuchiwać, ale z tego co usłyszałam szuka pani kogoś do pracy?-uśmiechnęłam się do drugiej.
Oby dwie zjechały mnie wzrokiem od dołu do góry, poczułam się naprawdę nieswojo i dziwnie.
-Tak to prawda, ale nie jestem pewna czy byś się do tego nadała...-spojrzała się na mnie znacząco jedna z kobiet.
-Melanie, daj spokój, mówiłam Ci, że potrzebuję kogoś natychmiast.-szepnęła ta druga do pierwszej.-Przepraszam Cię, jestem Megan Butler-podała mi dłoń, którą uścisnęłam-proszę, tutaj masz moją wizytówkę, zadzwoń do mnie jutro z rana i umówimy się na spotkanie, dobrze?
-Tak, oczywiście, dziękuję bardzo.-wzięłam kawałek kartoniku od kobiety.-Do usłyszenia.-uśmiechnęłam się grzecznie. Akurat podjechał mój autobus, wsiadłam do pojazdu i zajmując miejsce obok okna, jeszcze raz obdarzyłam kobiety uśmiechem i autobus odjechał.
-Może jeszcze mam szansę...
* * *
Więc mamy za sobą pierwszy rozdział, który jest lekkim wprowadzeniem :) Mam nadzieję, że zostawicie komentarz ze swoją opinią, która jest dla mnie bardzo ważna, w zakładce informowani możecie zostawić najlepiej swojego twittera, jeśli macie ochotę otrzymywać informacje o nowych rozdziałach oraz zakładka bohaterowie, gdzie znajdują się najważniejsze osoby (kliknijcie na osobę, to pokaże Wam się zdjęcie), Trzymajcie się ciepło! Drugi rozdział postaram się dodać do końca weekendu, xoxo.
Ciekawie się zapowiada :)
OdpowiedzUsuń